Celem moich wartopoznasiów jest zaproponowanie pozycji interesujących, które mają w sobie coś co potrafi sprawić, iż człowiek poczuje zadowolenie. Wszak to rzecz najistotniejsza, a czy dany film, książka, gra tudzież płyta muzyczna należy do dzieł wybitnych… Schodzi na drugi plan.
Najistotniejsze jest to żebyśmy to my byli zadowoleni.
Tym krótkim wstępem witam wszystkich ponownie, w czwartym wartopoznasiu!
Dzisiaj pragnę zaproponować wam film, żaden staroć, bo zaledwie roczny szczeniak. Jestem przekonany, że wielu z nas najnormalniej w świecie ten film olała, bo ani tytuł zachęcający i ani nikt by się nie spodziewał, że Bruce Willis zagra w takim filmie(choć z drugiej strony to już nie pierwsza jego rola w filmie należaćym do tego gatunku). Tym bardziej, że choć ten aktor jest utalentowany, to cicho o nim ostatnio.
Nie przedłużając, przedstawiam wam:

Czas akcji to rok 2054. Miejsce akcji, oczywiście Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Świat się zmienił, po ulicy chodzą humanoidalne maszyny, które są czymś w rodzaju wielkiej, poruszającej się pamięci RAM, przechowującej na krótki okres jaźń swojego właściciela, który bezprzewodowo ze swego gniazdka kieruje maszyną. Surogaci, bo taka jest nazwa tego wynalazku, odmeniły świat. Każdy człowiek może być teraz pięknym, wiecznie młodym. Nie ma potrzeby, aby odczuwać strach czy ból, bo gdy kierujemy surogaci to wszystko jest piękne, całe otoczenie, każda istota! Nieistotnym jest to, że operator takiej maszyny jest fizycznie i fizjologicznie istotą niezdrową, nieszczęśliwą. Człowiek zapomniał już czym jest chodzenie poza swym mieszkaniem lub pokojem w postaci człowieka.
Istnieje jednak grupa ludzi, która uważa, że człowiek zaczął działać wbrew woli Boga i że należy się mu kara. Na szczęście surogaci jak i ludzie w postaci naturalnej, nie wchodzą sobie w drogę.
Aż do dnia gdy ginie dwójka operatorów zabita poprzez swoje mechaniczne avatary(przy okazji tej sceny została pokazana istotna przestroga “uważaj kto jest po drugiej stronie kabla”).
Jak nietrudno się domyślić niedługo broń, którą dokonano morderstwa narobi niezłego bigosu.
I tyle z samej treści na temat tegoż filmu, nie chciałbym zdradzać wiele gdyż film jest schematyczny i ma dosyć błędów, ale w nagrodę jest emocjonujący gdy się nic więcej nie wie.

Historia dość klasyczna, że tak powiem, a to dlatego, iż cały film naszpikowany jest przeróżnymi pomysłami, które już po prostu znamy z książek i filmów, a nawet komiksów i animacji.
Za to uzyskano interesujący klimat, poprzez zmieszanie Ameryki współczesnej z, że tak powiem, jej onirycznym obrazem. Użyłem tego sformułowania w celu przedstawienia w jak zaawansowanym stopniu wynaturalizowany jest świat w Surogaci. Na ulicy nie ma osób starych czy nawet podstarzałych. Wszyscy wygladają na młodych, pełnych sił i pewnych siebie.
Ciekawą rzeczą jest, że choć film przedstawiony jest realistycznie to jednak widać w nim to, iż my – ludzie – autentycznie trochę obawiamy się prędkości zachodzących zmian. Dla przykładu. Surogaci nie tryskają krwią czerwoną a zieloną. Bardzo prosty zabieg, który sprawia, że dane coś nie wydaje nam się już ludzkie, bo kto krwawi na zielono? Ten zabieg uczynił, że widz czuje się wygodniej, dodatkowo twórcy obrazu dbają o to, żeby wyraźnie zaznaczyć, że ten film służy wyłącznie rozrywce.
Wyraźnie w scenariuszu, świadomie lub nie, odniesiono się do Doliny Niesamowitości(czyli takiego momentu, w którym uczłowieczenie maszyny zacznie nas odstraszać i wzbudzać niechęć). Czerwona krew automatycznie w oczach widza uczyniłaby z maszyny istotę za żywą, bo do cholery! TO ŻYJE! RUSZA SIĘ! MYJE I PIEPRZY! TO, ŻE NIBY JESZCZE KRWAWI JAK CZŁOWIEK?!!
Od lat wiadomo, że jednym z celów przyświęcających tworzeniu istoty wyglądającej jak człowiek jest chęć popatrzenia na człowieka z innej perspektywy. Jednak czy to się nie posuwa za szybko i za daleko?
Surogaci to taka mała przestroga, myślmy o czymś wcześniej, żeby następnego dnia nie obudzić się z ręką w nocniku.
Film polecam właśnie ze względu na tę przestrogę oraz morał, jesteśmy jacy jesteśmy i to czyni nas ludźmi, a nie wygląd zewnętrzny(no i Willis jak zwykle świetny, bo film jako całość to średniak, ale nie nudziłem się oglądając).